Logo TNBSP
zaprojektował i opracował graficznie mgr Bogusław Czyczkan
Wyjazd edukacyjny: NORWEGIA

Z TNBSP „Poznajemy działalność bibliotek, ośrodków kultury Europy – Norwegia” - relacja Danuty Binkiewicz-Kołodziej

 

Wyjazd do Norwegii z wielkimi przeszkodami wreszcie doszedł do skutku. Co prawda wymagało to ogromnej pracy i zaangażowania niektórych osób, ale czegóż się nie robi z miłości do bibliotek i podróży. Pierwszego udaliśmy się autokarem w kierunku granicy z Niemcami, aby w godzinach nocnych zaokrętować się na promie w Rostocku i rejsem do Danii (Gedser) rozpocząć poznawanie Norwegii i jej bibliotek. Niedzielny poranek przywitał nas gdzieś między Danią a Szwecją i przez resztę dnia podziwialiśmy z okien autobusu niezapomniane widoki.

W godzinach popołudniowych przyjechaliśmy do miejscowości Leira. Położony wśród lasów ośrodek oferował  wspaniałe widoki na góry, nieskazitelną przyrodę i znajdujący się tuż obok wodospad. Największej radości dostarczał wszystkim nie szum wodospadu, który spać nie dawał, ale białe noce, powodujące całkowite przestawienie godzin snu i nocnego odpoczynku.

W poniedziałek czekał nas wyjazd do Gudvangen i dwugodzinny rejs statkiem wycieczkowym po najdłuższym i najgłębszym fiordzie na świecie. Wspaniałe, niezapomniane przeżycia i setki zdjęć wciąż przypominają wodospady sączące się ze szczytów gór, mroczną toń wody i urokliwe domki po obu stronach.

Nie był to jeszcze koniec atrakcji. Po chwili czasu wolnego na zakup pamiątek – a wybierać było z czego - udaliśmy się grupą do wagonów kolejki Flåmsbana, by na 20 km trasie Flåm– Myrdal pokonać 863 metry różnicy poziomów, 20 tuneli i jeden wiadukt. Z okien wagonu mogliśmy podziwiać nie tylko krajobrazy, lecz także stare budowle, wspaniale zachowane pośród dzikiej przyrody. Największą jednak atrakcją był postój przy wodospadzie, z którego woda spada 140 m pionowo w dół, i przy którym zawodząca smętną pieśń porzucona kochanka rzuca się do wody.

 

Wtorek zdominowały biblioteki w Oslo - Narodowa i Uniwersytecka, park  VIGELANDA oraz muzea  Kon- Tiki i Fram

Norweska Biblioteka Narodowa została nam przedstawiona w prezentacji multimedialnej, po której ruszyliśmy na jej zwiedzanie. Ta biblioteka stawia przede wszystkim na komputeryzację zbiorów i umieszczenie jak największej ilości informacji w Internecie.
Jej celem nadrzędnym jest, by stać się najnowocześniejszą biblioteką, głównym centrum dowodzenia bibliotekami multimedialnymi w Europie, a zgromadzone zbiory pomogły  zrozumieć historię i kulturę Norwegii stanowiąc główne źródło informacji o  życiu społeczno- politycznym i kulturalnym tego państwa i jej mieszkańców. BN ma w swojej bazie danych wszystko, co w Internecie ukazuje się o Norwegii .
 

 

Otwierając wirtualne konto w bibliotece możemy przeglądać zasoby wszystkich bibliotek w Norwegii i zamawiać wybrane pozycje. W centralnym katalogu  zamieszczono zbiory 400 bibliotek norweskich, które współpracują ze sobą, co oznacza, że pracownicy bibliotek mogą nam sprowadzić bezpłatnie pozycje, które są w posiadaniu innych bibliotek na terenie Norwegii. Zwiedzając bibliotekę przede wszystkim zauważyłam że wszystkie pomieszczenia są urządzone jednakowo tzn. na wszystkich piętrach w tych samych miejscach znajduje się punkt informacyjny, kącik do kopiowania itp. takie same jest tez rozmieszczenie regałów.

 

Biblioteka Uniwersytecka w Oslo

Budynek Biblioteki Uniwersyteckiej  jest bardzo nowoczesny, w jego jednej części  mieszczą się sale wykładowe uniwersytetu a drugą część zajmuje biblioteka i jej sale wykładowe.

Przy wejściu umieszczona jest „zwrot maszyna”, czyli maszyna do odbioru i rejestracji zdanych książek. Wszystko odbywa się automatycznie i bez pomyłek. Ta biblioteka, tak jak pozostałe w Norwegii, jest połączona siecią i studenci mogą korzystać z zasobów jej oraz innych norweskich bibliotek. Na wszystkich piętrach stosowany jest podobny układ – w tych samych miejscach stoją punkty informacyjne i kąciki do kopiowania.

Dostęp do półek jest swobodny, ale na magazynowe zasoby czeka się do następnego dnia. Prasy nie wypożycza się do domu można jedynie kserować potrzebne artykuły. W tej placówce najbardziej przypadł mi do gustu kącik socjalny, myślę że każda z nas bibliotekarek chciała by mieć u siebie i ściana 1000 oczu, czyli podzielona na tysiąc kwadratów ściana z namalowanym okiem różnego kształtu i koloru, dostarczająca patrzącemu niesamowitych wrażeń.

Warto jeszcze wspomnieć o bardzo ciepłym przyjęciu naszej grupy, łącznie z przygotowanym poczęstunkiem – przepysznymi goframi z malinowym dżemem, specjalnością norweskiej kuchni.






Inne atrakcje

Z biblioteki udaliśmy się do Parku, w którym zgromadzono prawie 200 granitowych i wykonanych z brązu prac norweskiego rzeźbiarza Gustava Vigelanda  przedstawiających  różne postaci. Nad całością wznosi się monolityczna kolumna z granitu, przedstawiająca  44 etapy życia ludzkiego - masę splątanych ze sobą ludzkich ciał, starających się przeszkodzić innym w dotarciu na szczyt, a  stopniach wokół kolumny rzędy kamiennych figur.

 

W tym dniu czekała nas jeszcze wizyta w muzeum Kon –Tiki,  w którym  wystawiona jest tratwa, na której w 1947 r. Thor Heyerdahl odbył legendarny już dziś rejs przez Pacyfik z Peru na wyspy Polinezji. W Muzeum statku polarnego Fram w olbrzymiej sali oglądaliśmy statek polarny Fram – „Naprzód”, wodowany w 1893 r., którego konstrukcja należy do nietypowych. Boki statku zostały wygładzone, by ułatwić przeprawy przez lodowiec, natomiast wewnątrz znalazł się istny labirynt, przyprawiający niekiedy o klaustrofobię, a wszystko to umieszczone w trójkątnym budynku. W roku 1911 na statku, mającym za sobą już trzy ekspedycje, wyruszył w drogę Roald Amundsen, docierając w pobliże bieguna południowego. Wyczynu tego udało mu się dokonać na miesiąc przed R. F. Scottem, który zmarł w drodze powrotnej.

Środa - kolejny dzień rozpoczęliśmy od zwiedzania znanej ze skoków narciarskich  miejscowości Lillehammer  podziwiając leżące na zboczach pobliskich wzgórz obiekty sportowe  Wszyscy wspięliśmy się na sam szczyt skoczni i byliśmy dumni, że stoimy dokładnie w miejscu, skąd startował Adam Małysz. Przed zwiedzaniem biblioteki miejskiej czekał nas jeszcze spacer po urokliwym deptaku.

Mała biblioteka miejska z najpiękniejszym działem dziecięcym, jaki do tej pory widziałam w zwiedzanych bibliotekach. Biblioteka, do której przychodzą matki i opiekunki z małymi dziećmi by mile spędzić czas na czytaniu, układaniu puzzli czy oglądaniu występów przygotowanych pod kierunkiem bibliotekarek w sali bibliotecznej na taką okoliczność przemienionej w salę widowiskową dzięki dostosowanym do tych funkcji meblom bibliotecznym. Dwa pomieszczenia z dostosowanym do wózków dziecięcych podjazdem, z ladą w której przegródkach wyłożone są książki o różnych tytułach tego samego autora by bez problemu dzieciaki mogły sobie cos wybrać.
W drugiej sali  bardziej przypominającej pomieszczenie przedszkolne niż bibliotekę była cześć do zabawy ze stolikami i zjeżdżalnią, wigwamem i bajecznie kolorowymi ścianami na których wyeksponowano dziecięce prace.  Tylko pozazdrościć.

Czas popołudniowy zamieniliśmy na wspaniały 4 km spacer do Leira ze skansenu we Fagernes, gdzie na wolnym powietrzu zgromadzono 70 starych chat z wyposażeniem regionalnego budownictwa ludowego. Naszą uwagę zwróciły dachy kryte darnią, słomą , porośnięte zieleniutką trawą i drobnym kwieciem, co spotykaliśmy w całej Norwegii.

Czwartkowy dzień spędziliśmy w Oslo. Spakowani wyruszyliśmy do stolicy, ale przedtem obejrzeliśmy drewniany kościół szkieletowy, który nam kojarzy się przede wszystkim ze świątynią Wang w Karpaczu.

W Oslo przeszliśmy od zamku do fortecy Akershus Slott. Puste sale, pomieszczenia zamkowe z niewielką ilością eksponatów, podziemne przejścia i lochy oraz krypty królów, to główne atrakcje tej budowli.

Uliczkami miejskimi przeszliśmy po głównej arterii miasta, Karl Johans mijając po drodze budynki wzniesionego w 1866 roku parlamentu, majestatyczne budynki uniwersytetu aż do  Pałacu Królewskiego (Det Kongelige Slott), położonego w parku na zachodnim krańcu śródmieścia. Ogrody pałacowe zostały otwarte dla ludności, która chętnie korzysta z odpoczynku wśród drzew na trawnikach. Obejrzeliśmy neoklasycystyczny gmach Teatru Narodowego (Nationaltheatret) zbudowany w 1899 r. oraz wspaniałe fontanny. I wreszcie Galeria Narodowa (Nasjonalgallersjet) - zbiór dzieł twórców norweskich, którzy zaistnieli w sztuce przed wybuchem II wojny światowej oraz zbiory sztuki europejskiej m.in. dzieła impresjonistów i innych jednakże największą atrakcją jest zbiór dzieł Edwarda Muncha.

Był to nasz ostatni punkt zaplanowanego programu przed nocnym przejazdem do Kopenhagi, a niezaplanowanych wrażeń dostarczył niektórym z nas wieczorny spacer w towarzystwie „Błękitnych Beretów” czyli sił zbrojnych ONZ i podglądanie rodziny królewskiej uczestniczącej w koncercie, który odbywał się w parku twierdzy.

Piątkowy poranek w Kopenhadze powitał nas lekka mżawką, a całodniowe zwiedzanie miasta rozpoczęliśmy od siedzącej na granitowym kamieniu wyłaniającym się z wody Syrenki - symbolu miasta.

Podziwialiśmy także Frederiks Kirke - Kościół Marmurowy - monumentalny kościół, którego  z zewnątrz otaczają świątynie liczne pomniki przedstawiające postacie biblijne oraz osobistości duńskiego kościoła. Obejrzeliśmy Pałac Amalienborg, w którego północnym skrzydle i udostępniono zwiedzającym komnaty. Eksponaty znajdujące się w kilku salach dają obraz życia rodziny królewskiej. Liczne fotografie z ważnych uroczystości, dziecięce drobiazgi, klejnoty koronne, ubrania. Przez chwilę podziwialiśmy na placu przed pałacem konny pomnik Fryderyka V i po  krótkim spacerze w siąpiącym deszczem uliczkach  tego urokliwego miasta doszliśmy do  placu przed ratuszem miejskim i do pomnika H. Ch. Andersena stojącego naprzeciwko wejścia do parku rozrywki i ogrodów Tivoli.

Pomnik bajkopisarza stoi obok Ratusza z licząca 105 metrów wieżą ratuszową , na której  znajduje się Zegar Świata odmierzający czas z niezwykła precyzją i posiadający kalendarz na 570 000 lat. Niestety na tym zakończyła się nasza przygoda z Kopenhagą.

Czekał nas jeszcze nocleg w nadbałtyckim ośrodku Sankt Helene, do którego dotarliśmy późnym popołudniem i ostatnia wspólna kolacja.  

Sobota dzień ósmy naszej podróży – po śniadaniu przejazd przez Danię, promem do Rostoku. Przejazd przez Niemcy i w godzinach popołudniowych granica z Polską. Do Warszawy dotarliśmy w niedzielę o 230 w nocy. Kolejny wyjazd edukacyjny zakończył się pytaniem - dokąd teraz?   

zdjęcia z wyjazdu

Powrót